Życie to ciągły ruch, rozwój i odkrywanie

„Zaczynasz umierać powoli;

jeśli nie podróżujesz,

jeśli nie czytasz,

jeśli nie słuchasz dźwięków życia,

jeśli nie doceniasz siebie.

Zaczynasz umierać powoli:

kiedy zabijasz swoją samoocenę,

kiedy nie pozwalasz innym sobie pomóc.

Zaczynasz umierać powoli;

jeśli stajesz się niewolnikiem swoich nawyków,

chodząc codziennie tymi samymi ścieżkami…

jeśli nie zmieniasz swojej rutyny,

jeśli nie nosisz różnych kolorów

lub nie rozmawiasz z nieznajomymi.

Zaczynasz umierać powoli:

jeśli unikasz odczuwania pasji

i jej burzliwych emocji;

tych, które sprawiają, że twoje oczy lśnią

i serce bije szybciej.

Zaczynasz umierać powoli:

jeśli nie ryzykujesz tego, co pewne dla niepewnego,

jeśli nie podążasz za marzeniem,

jeśli nie pozwalasz sobie,

choć raz w życiu,

uciec od rozsądnych rad.

Nie pozwól sobie umierać powoli.

Nie zapominaj być szczęśliwym!”

~ Pablo Neruda♡

Czytając te słowa Pablo Nerudy, przypominam sobie, dlaczego kocham podróżować. Dlaczego kocham doświadczać, poznawać i rozwijać się. Intuicyjnie czuję, że jeśli przestanę się uczyć, poznawać siebie, kochać, odkrywać świat i cieszyć się dniem, przestanę żyć.

To jest dokładnie jak z tym człowiekiem, który całe życie pracuje i czeka na wymarzoną emeryturę, a kiedy w końcu na nią przechodzi, bam – umiera. Znasz te schematy, jestem pewna.

Dlaczego tak się dzieje? Jak myślisz?

Bo w życiu nie ma na co czekać. To nie jest tak, że wreszcie na emeryturze sobie odpoczniesz, wreszcie wtedy pojeździsz, zadbasz o siebie. Jak już w końcu będę mieć milion na koncie, będę dyrektorem… to wtedy…

Oczywiście, ważne są cele, ambicje, dążenie do sukcesu, ale nigdy nie może to być kosztem zdrowia, życia rodzinnego i szczęścia tu i teraz.

W mojej rodzinie jednym z ulubionych zdań jest „wreszcie nic nie muszę”. Po jakimś czasie to „wreszcie nic nie muszę” zamienia się w nudę i albo czepianiem się wszystkich naokoło albo poszukiwanie sensu, dochodzenie do wniosku, że jednak to nie o to chodziło. Że jednak trudno jest nic nie robić i że może to wcale nie było celem.

Podobnie jest z ciałem. Jak się nie ruszasz, nie uprawiasz sportów, nie chodzisz na spacery, Twoje ciało zaczyna umierać. Staje się coraz słabsze, brakuje energii i witalności.

Życie to ciągły ruch, rozwój i odkrywanie. Każdy dzień jest szansą, by doświadczać nowych rzeczy, kochać mocniej, poznawać głębiej. Nie pozwólmy, by rutyna i wyczekiwanie na lepsze dni zabiły w nas chęć życia. Żyjmy pełnią życia teraz, nie czekając na „właściwy moment”. Bo ten moment jest właśnie teraz.

Na zdjęciu moja piękna 86 letnia wtedy babcia pijąca szejka z papaji. 🙂

Historię mojej babci 86 letniej w Tajlandii możecie przeczytać w poście pt: Na podróże nigdy nie jest za późno. Zapraszam!

Podobne wpisy